środa, 12 lipca 2017

leczo


Z leczo jest jak z włoską minestrone: kwintesencja sezonowości i mnogość wariacji :)









kilogram pomidorów, bez skóry
3 papryki czerwone
mała cukinia
2 cebule
kilka strączków żółtej fasoli szparagowej
kilka strączków zielonej fasoli szparagowej
łyżka oliwy
sól
pieprz
gałązka rozmarynu

Ćwiartki cebuli pieczemy  w piekarniku, aż delikatnie zbrązowieje i kroimy na mniejsze kawki.
Warzywa kroimy w drobna kostkę, fasolę przekrajany na dwie lub trzy części. Siekamy rozmaryn.
Wrzucamy do garnka, dodajemy łyżkę oliwy, sól i pieprz. Gotujemy do 20 minut lub dłużej, to zależy od preferencji, ja lubię lekko chrupie warzywa w leczo.














środa, 5 lipca 2017

krem z pietruszki i chips z boczku


Wyjątkowa





0,5 kg korzeń pietruszki
1/4 łyżeczki kuminu
łyżka soku z cytryny
łyżka masła
sól
2 łyżki posiekanego szczypiorku
klika plastrów cienko pokrojonego boczku

Pietruszkę kroimy w grubą kostkę i podsmażamy na maśle, aż lekko zbrązowieje. Wlewamy litr wody, dodajemy kumin i sól. Gotujemy około 10 - 15 minut na wolnym ogniu. W tym czasie przygotowujemy czipsy: na papierze do pieczenia układamy plastry boczku i wkładamy do nagrzanego piekarnika ( 170 stopni). Pieczemy aż zrobią się chrupkie i przekładamy na papierowy ręcznik, żeby tłuszcz w niego wsiąknął.
Ugotowaną pietruszkę miksujemy na gładki krem i dodajemy sok z cytryny.
Smakuje ze szczypiorkiem i przegryzana chipsem. Nie warto wrzucać go do zupy, bo traci swoją chipsowatość ;) Smacznego
Oczywiście broni się też w wersji wege!

wtorek, 27 czerwca 2017

chłodnik orientalny na przystawkę



Intrygujące małe co nieco. Idealne na początek czegoś większego.

Przepis autorstwa bielskiego bistro "Qchnia z duszą", zmodyfikowany przez mnie.





duże awokado
200 ml soku świeżego soku z marchewki
200 ml mleka kokosowego
łyżeczka żółtej pasty curry
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
łyżka soku z limonki
czarnuszka
sól
jako dodatek orzeszki ziemne lub grissini: na zdjęciu nie ma, bo wymyśliłam to w trakcie jedzenie, a zdjęcie zawsze robię przed ;)

Awokado, sok z marchewki, mleko kokosowe, jedną łyżkę  pietruszki, pastę curry, sok z limonki, szczyptę soli 200 ml wody  miksujemy na gładki krem. Można schłodzić w lodówce, nie trzeba.
Podajmy z ziarnami czarnuszki, łyżką orzeszków ziemnych i natką pietruszki. Lub bez orzeszków, zagryzając grissini.





czwartek, 1 czerwca 2017

szparagowa z ziołami i ziemniakiem


Uwielbiam krótkie listy zakupów ;)












2 pęczki białych szparagów
łyżka masła
2 łyżki listków świeżego tymianku
1 łyżka posiekanego koperku
sól
5 młodych ziemniaków



Szparagi kroimy na trzy części i wrzucamy na rozgrzane masło. Przez chwilę podsmażamy i zalewamy litrem wody , solimy, zagotowujemy i trzymamy na wolnym ogniu ok 10 minut. Miksujemy do aksamitnej konsystencji, jeśli są nadal włókna  przelewamy przez drobne sito. Dodajemy tymianek, koperek, ugotowane ziemniaki i robi się bardzo swojsko.
Ale można inaczej, bez ziemniaków i koperku, robi się wykwintny  krem szparagowy z tymiankiem. I nie wiem, która lepsza.  Ale to są przyjemne dylematy :)


środa, 22 marca 2017

boczniak na winie


A pomysł na niego przeszedł długą drogę i zaczął się od  myśli: co by tu posypać niedźwiedzim czosnkiem.





1 kg boczniaków
150 g marchewki
pół cebuli
papryczka chili
średniej wielkości pomidor
200 ml czerwonego wytrawnego wina
pół łyżeczki kuminu
sól
oliwa
kilka gałązek niedźwiedziego czosnku

dodatek do gulaszu:  8-10 drobnych ziemniaków

W garnku podsmażamy na oliwię posiekaną papryczkę chili i cebulę oraz pokrojoną w cienkie krążki marchewkę.
Boczniaki kroimy  na duże kawałki i posolone partiami podsmażamy na oliwie do zrumienienia na osobnej patelni. Gotowe grzyby przerzucamy do garnka z cebulą, podkręcamy ogień, wlewamy wino i mocno gotujemy 2-3 minuty. Dodajemy około 800 ml wody, pokrojonego w drobną kostkę pomidora bez skóry oraz kumin. Na bardzo wolnym ogniu dusimy 45 minut.

W tym czasie pieczemy ziemniaki ( całe lub połówki)  z sola i oliwa. Z jakiegoś powodu te ziemniaki od początku wydały mi się jedynie słusznym dodatkiem ;) Choć na zdjęciu gulasz wystąpił solo ;)
Gotowy gulasz posypujemy posiekanym czosnkiem niedźwiedzim.

czwartek, 26 stycznia 2017

por z boczkiem i tymiankiem



Taki moment kiedy w sklepie w pełnym skupieniu wkładasz nos na zmianę  do doniczki z szałwią i tymiankiem i myślisz, jak to się ma do pora ;)  Tak się wymyśla zupę!








350 g samych białych części pora
60 g wędzonego boczku
60 g sera cheddar do zupy i dodatkowe 20 g na bagietkę
łyżeczka śmietany 18%
łyżeczka masła
kilka gałązek tymianku
szczypta kuminu rzymskiego
szczypta kurkumy
sól
świeżo zmielony pieprz
kawałek bagietki



W garnku lekko podsmażamy  pokrojony w paski boczek, smażymy bez tłuszczu. Na osobnej patelni podsmażamy na maśle por, pokrojony w cienkie półkola. Smażymy 7 do 10 minut i wrzucamy por do garnka z boczkiem. Wlewamy litr wody, zagotowujemy i na wolnym ogniu gotujemy około 10 minut. Dodajemy starty na drobnych oczkach cheddar i mieszamy. Wlewamy łyżeczkę śmietany, rozrobionej wcześniej w osobnym garnuszku z odrobiną zupy. w  Przyprawiamy solą, szczyptą kuminu i większą nieco szczyptą kurkumy.
Smakuje z tymiankiem, świeżo zmielonym pieprzem i kawałkiem bagietki z odrobiną cheddaru i gałązkami tymianku.



poniedziałek, 9 stycznia 2017

lekko tajski krem z buraka


Znowu buraki, ale nic na to nie poradzę. Chodzą za mną ;)













kilogram drobnych buraków
60 ml mleka kokosowego
2 łyżeczki pasty Tom Kha firmy Kanokwan
2 ząbki czosnku
łyżeczka posiekanego świeżego imbiru
kilka gałązek natki pietruszki



Obrane buraki pieczemy w całości w piekarniku zapakowane w folii z dwoma nieobranymi ząbkami czosnku. Pół braka można zostawić dla towarzystwa pietruszce;) Temperatura 150 stopni. Czas, zależy od wielkości buraków, około godziny. Po 15 minutach wyciągamy czosnek. Potem co 20 minut zaglądamy do buraków. Nie powinny się wysuszyć, w środku powinny być lekko twarde i soczyste, wtedy zachowają słodki smak. Po upieczeniu kroimy je w grubą kostkę i przekładamy do garnka. Dodajemy upieczmy i obrany już czosnek, posiekany imbir, zalewamy 600 ml wody i zagotowujemy. Na bardzo wolnym ogniu gotujemy przez 10 minut. Miksujemy na gładką masę i dodajemy pastę Tom Kha i mleko kokosowe. I koniec.
Pasta  Tom Kha  jest słona, pikantna i kwaśna. Dlatego nie potrzeba w ogóle soli i pieprzu. Mam już pomysł, jak uzyskać smak pasty bez pasty ;) Wypróbuję przy kolejnym kremie, jeśli będzie dobre, dowiecie się o tym pierwsi :)
Smakuje z zieloną pietruszka w towarzystwie pasków buraka :)

niedziela, 18 grudnia 2016

barszcz świąteczny z kiszonych buraków


Można wszystko na głowie postawić.
Nawet chętnie ;)
Ale dla mnie  zupa na wigilijnym stole jest tylko jedna.




Barszcz świąteczny to zakwas i wywar. Zakwas robi się bardzo łatwo i nie warto zastępować go gotowcem ;)
TU jest przepis na zakwas

A przepis na wywar tu:

15 g suszonych  podgrzybków
kilogram kiszonych buraków z zakwasu
1 cebula
1 por
2 łodygi selera naciowego lub kawałek korzenia
4 pietruszki
5 marchewek
cztery gałązki majeranku
3 liście laurowe
2 nasiona ziela angielskiego
kilka nasion pieprzu, niezmielonego
4 ząbki przekrojone wzdłuż (można więcej)
sól



Wrzucamy go garnka  wszystkie składniki na wywar. Ja przygotowuję barszcz w garnku 6 litrowym. Jeśli jarzyny są duże, można przekroić na pół. Zalewamy wodą do pełna.  Gotujemy na  bardzo wolnym ogniu 1,5 godziny.
Wyciągamy jarzyny, grzyby i przyprawy (liście, ziele, pieprz, czosnek, zioła). Dolewamy przynajmniej litr zakwasu. Ale tu już wszystko zależy od waszych smaków. Zakwasem doprawiamy wywar, więc róbcie jak lubicie. Zakwas domowy jest dużo łagodniejszy niż te dostępne w sklepach, dlatego potrzeba go więcej.  Podgrzewamy, ale nie zagotowujemy. Zagotowany barszcz traci kolor i smak. Gorączka świąteczna może przytrafić nie nam, ale barszczowi ;)
Na końcu można doprawić pieprzem i solą.
Smakuje z uszkami, fasolą Jaś albo solo :)






piątek, 11 listopada 2016

słodko-kwaśna zupa bananowa z białą czekoladą i chili


No risk no fun.  I mówie Wam, że tu jest fun!
Nazwa tak pokręcona jak smaki w tej zupie.

Jak to smakuje? Kwaśno, pikantnie, słodko. Właśnie w tej kolejności.
W wersji z dodatkową porcją pokruszonej czekolady kwaśny zamienia się miejscem ze słodkim.
Najbardziej jednak zaskakuje to, że próżno w niej szukać szukać smaku banana.









2 banany twarde i bez  brązowych śladów na skórce, nie powinny być mocno dojrzałe i zbyt miękkie,
cebula
cytryna
20 g białej czekolady do wersji podstawowej, opcjonalnie dodatkowa porcja 20 g do wersji ekstra
50 g kaszy pęczak
papryczka chili
8 g imbiru
1 zgnieciony na proszek goździk
liść kafiru
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
łyżka oliwy
sól


Podsmażamy na oliwie posiekane: chili, imbir i cebulę, Dodajemy pokrojone w cieniutkie plastry banany i przez chwilę smażymy często mieszając. Dolewamy 600 ml wody, wrzucamy liść kafiru i sproszkowany goździk. Zagotowujemy, dodajemy pęczak, odrobinę solimy i gotujemy przez 15 minut na wolnym ogniu. Wrzucamy pokrojoną  białą czekoladę i mieszamy aż się roztopi. Zdejmujemy garnek z kuchenki i wlewamy sok z cytryny.
Podajemy z natką pietruszki.
Wersja ekstra - posypujemy pokruszona czekoladą.


Na pomysł takiego połączenia smaków wpadłam dzięki Christopherowi Konkel, zobaczyłam jego przepis i oszalałam. Potem nastąpiły zmiany zmiany zmiany.



poniedziałek, 10 października 2016

dyniowa z basmati


Niewiele miałam w lodówce, za to ferment twórczy w głowie.
:)






około 700 g  dyni z ogrodu (waga po obraniu)
125 g serka Philadelphia
100 g ryżu basmati
pół cebuli
ząbek czosnku
gałązka rozmarynu (bez łodygi)
łyżka oliwy
sól


W garnku rozgrzewamy oliwę, wrzucamy posiekaną cebule, rozmaryn i sprasowany czosnek, chwilę podsmażamy. Wrzucamy pokrojoną w kostkę dynię i zalewamy wodą. To nie ma być gesty krem, więc wody musi być więcej  niż tylko do przykrycia dyni- około 1,5 l. Gdyby było za gęste można dolać. Gotujemy do momentu kiedy dynia zmięknie. Miksujemy zupę, dodajemy serek i na wolnych obrotach miksujemy jeszcze raz. Solimy według uznania. Dodajemy ugotowany basmati.
Mniam!



poniedziałek, 12 września 2016

rozmarynowy krem z Jasia



Powiem tak : zupa bez ani jednego zbędnego składnika. Nie odpowiadam za wersje bez tego albo tamtego ;)







250 g - 300 g fasoli Jaś
5 gałązek rozmarynu
garść pistacji
2 łyżki soku z cytryny
różowy pieprz
łyżka masła
liść laurowy


Namaczamy Jasia na 8-12 godzi. Nie dłużej, bo zaczną zachodzić procesy fermentacyjne.
Wylewamy wodę, w której się moczył, opłukujemy fasolę, zalewamy świeżą wodą i gotujemy z liściem  laurowym. Nie solimy na tym etapie, bo to wydłuży czas gotowania.
Kiedy Jaś jest miękki, odlewamy część wody. zostawiamy tylko tyle, żeby zakryło fasolę, powiedzmy na trzy palce.
Osobno podsmażamy na maśle przez 3-4 minuty listki rozmarynu (bez łodyg) i wrzucamy do garnka z fasolą. Miksujemy na gładki krem, tak, żeby "znikły" kawałki rozmarynu i nadały lekko zielonkawy kolor kremowi. Dodajemy sok z cytryny i sól.
Podajemy z pistacjami i różowym pieprzem.

środa, 7 września 2016

z pieczonych bakłażanów z kuminem


Przepis z "Jerozolimy" po przejściach . A może lepiej brzmi adaptacja :)

Istotne niezgodności z oryginałem są trzy.
Raz. Moja wersja jest wege. Lubię mięso, ale rzadko ;)
Dwa: Bakłażany są pieczone, w Jerozolimie się opala. Na zewnątrz padał deszcz, więc... ;)
Trzy: W oryginale jest mograbieh. A to już rzeczywistość byłego miasta wojewódzkiego. Tak wiem, jest internet, ale jest coś irytującego w zamawianiu jednej paczki "czegoś", żeby wrzucić tego "czegoś" 100 g do zupy.

Cóż, przepraszam za ten wstęp :)  Zupa jest pyszna, kogo obchodzi backstage :)






4 bakłażany (każdy po około 400 g)
2 duże pomidory
cebula
1,5 łyżeczki koncentratu pomidorowego
4 łyżki porwanej bazylii
łyżka mielonego kuminu
4 ząbki czosnku
2 łyżeczki cukru trzcinowego
2 łyżki soku z cytryny
sól
pieprz olej


Zaczynamy od upieczenia dwóch bakłażanów.  Nakłuwamy bakłażany w kilku miejscach nożem na głębokość kilku centymetrów. Wkładamy do piekarnika na 200 stopni, z włączoną funkcją grill na godzinę. Co 20 minut obracamy bakłażany.  Po upieczeniu rozcinamy skórę i wyciągamy miąższ.

W międzyczasie (o ile coś takiego istnieje)  pozostałe dwa bakłażany kroimy w kostkę (około 1 cm), wrzucamy na rozgrzany olej i smażymy około 10 minut, pilnując, żeby na dnie rondla cały czas był tłuszcz. Jeśli trzeba, uzupełniamy olej.
Przerzucamy  podsmażone bakłażany na sitko, żeby ociekły i posypujemy odrobina soli.Wrócimy do niech później.
W rondu po bakłażanach powinno zostać 1 łyżka tłuszczu i na nim podsmażamy teraz cebulę pokrojoną w plastry wraz z kuminem przez około 7 minut. Następnie dodajemy koncentrat pomidorowy,  pomidory obrane ze skórki, 700 ml wody, zgnieciony czosnek, cukier, sok z cytryny, 1,5 łyżeczko soli i pieprz. Gotujemy na wolnym ogniu 15 minut.
Po tym czasie wrzucamy do zupy miąższ z upieczonych bakłażanów i miksujemy zupę na gładko.
Dorzucamy usmażone kawałki bakłażana i porwaną w palcach bazylię.
Samczego :)








czwartek, 25 sierpnia 2016

z kukurydzy krem


Z kuminem i serkiem Philadelphia.
Co Wy na to?







3 duże kolby kukurydzy
125 g serka Philadelphia
ząbek czosnku
szczypta kuminu
łyżka oliwy
sól


Ścinamy ostrym nożem ziarna kukurydzy z kolb. Wrzucamy je na rozgrzaną oliwę, dodajemy szczyptę kuminu i przeciśnięty przez praskę czosnek. Podsmażamy kilka minut i zalewamy wodą ( 0,5 l). Gotujemy 10 minut i miksujemy na gładki krem. Jeśli nie mamy na tyle dobrego sprzętu, żeby zmiksować łuski, można przepuścić zupę przez drobne sito i raczej będzie to konieczne.  Na końcu dodajemy serek Philadelphia i delikatnie miksujemy. Doprawiamy solą.

Smakuje z pikantnymi nachosami :)

niedziela, 17 lipca 2016

masło orzechowe


Nie na temat?
Niekoniecznie ;)

Kluczowy składnik afrykańskiej orzechowej  i orzechowo - kokosowego kremu z dyni
Warto zrobić je samemu!





Z 500 g orzeszków ziemnych, niesolonych, prażonych - wychodzi prawie 500 ml  masła orzechowego.
Jedyne wymaganie - sprzęt musi mieć moc, żeby dać radę orzeszkom. Ja używam Thermomix.

Miksujemy orzeszki do momentu powstania zadowalającej nas konsystencji. I tyle.










niedziela, 10 lipca 2016

kisiel z malin


Kisiel, serio?
Serio, serio!





0,5 kg świeżych malin
łyżka miodu lawendowego (lub czegoś innego słodzącego)
3 łyżki mąki ziemniaczanej
200 ml wody


Maliny z miodem zgniatamy widelcem, stawiamy na wolnym ogniu i przez krótką chwilę dusimy, żeby puściły sok. Mąkę ziemniaczaną rozrabiamy (uwielbiam to słowo, choć nie w tym znaczeniu ) z wodą i wlewamy do malin. Gotujemy do momentu zgęstnienia, cały czas mieszając.

Pycha! (uwielbiam to słowo, w tym znaczeniu)
;)
















poniedziałek, 13 czerwca 2016

botwinianka


Tutaj wszystko jest młode :)








pęczek botwiny
2 średnie młode buraki (starych pewnie więcej, bo nie są tak soczyste)
4 średnie młode ziemniaki
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
3 łyżki posiekanego koperku
łyżka octu jabłkowego
2 łyżki śmietany 12%
jajko, jeśli macie ochotę
szczypta mielonego ziela angielskiego
liść laurowy
sól
pieprz
oliwa


Pokrojone w dużą kostkę ziemniaki podsmażamy na oliwie razem z posiekaną natką pietruszki  przez kilka minut. Dodajemy całą botwinę: buraczki pokrojone w kostkę, łodygi i liście drobno posiekane.
Mieszamy i wlewamy 1,5 litra wody. Dorzucamy liść laurowy i ziele angielskie. Na wolnym ogniu gotujemy aż warzywa będą miękkie, szczególnie ziemniaki, bo buraki mogą przyjemnie chrupać :) Nie można dopuścić do mocnego gotowania, barszcz brązowieje i zmienia smak.
Doprawiamy solą i pieprzem. Dodajemy ocet, myślę, że nie mniej niż łyżkę, ale generalnie według upodobań. Na końcu w odrobinie letniej wody rozpuszczamy śmietanę i dodajemy do zupy.

Obowiązkowo z koperkiem, dla chętnych z jajkiem ;) Smacznego!

p.s. Najlepiej smakuje zjedzona od razu. Nie warto jej zostawiać na drugi dzień.

środa, 1 czerwca 2016

szparagowo - koperkowa



Gdzie się kończy wariacja, a zaczyna wariactwo?
Wariantowałam szparag czy zwariowałam koperek ?  ;)








2 pęczki zielonych szparagów ( 1 kg )
2 pęczki koperku ( po usunięciu łodyg około 15 g)
8 - 10 drobnych młodych ziemniaków
dwie małe cebule dymki ( bez zielonych części )
2 łyżki masła
sól

Umyte ziemniaki zawijamy w folię aluminiową i pieczemy w mundurkach.

Szparagi kroimy na trzy części i  lekko podsmażamy na maśle. (mają zachować kruchość i chrupać ) Łodygi wrzucamy  do garnka, a główki odkładamy na talerz. Na tej samej patelni podsmażamy pokrojone w krążki cebule i przerzucamy do garnka z łodygami. Zalewamy je 1.5 l wody, solimy i gotujemy na wolnym ogniu 10 minut, a potem miksujemy na gładko, aż włókna szparagów znikną.
Dorzucamy posiekany koperek i główki szparagów.
Podajemy z pieczonym ziemniakiem.


poniedziałek, 9 maja 2016

pho bo

Wietnamskie śniadanie, obiad i kolacja. Wydanie drugie poprawione :)

Anyżu nie lubię od zawsze i nigdy bym się po nim niczego dobrego nie spodziewała.
Tak bardzo się myliłam!





bulion

800 g szpondru z kością
3 gniazda anyżu
45 g korzenia imbiru
laska cynamonu
łyżeczka cukru trzcinowego
3 łyżki sosu rybnego
kawałek papryczki chili
cebula
4 ząbki czosnku
łyżeczka soli


dodatki

wystekowana polędwica wołowa 100 g
makaron ryżowy
pół limonki
pęczek szczypiorku
pęczek tajskiej bazylii
garść orzeszków ziemnych (niesolonych)
garść kiełków fasoli mung


Zaczynamy od włożenia polędwicy do zamrażalnika. Dzięki temu łatwiej ją będzie pokroić w cienkie plastry.

I przechodzimy do przygotowania bulionu.
Płuczemy pod zimną wodą szponder, wkładamy do garnka i zalewamy 3 litrami zimnej wody. Zagotowujemy i przez około 10-15 minut gotujemy na średnim ogniu.
W tym czasie przygotowujemy resztę składników.  Na suchej patelni prażymy połówki cebuli, nieobrane ząbki czosnku i przecięty wzdłuż na dwa kawałki imbir. Lekko zbrązowione ściągamy z patelni. Imbir i czosnek ( nadal nieobrany) delikatnie zgniatamy. Chodzi o to, żeby puściły sok, a nie zostały zgniecione. Na suchą patelnię wrzucamy gniazda anyżu i laskę cynamonu i przez 2 minuty prażymy, żeby uwolnił się aromat.  Zmniejszamy ognień pod bulionem i wrzucamy do niego wszystko co prażyliśmy oraz cukier trzcinowy, sól, sos rybny i  papryczkę chili.
Gotujemy 3 godziny na wolnym ogniu. Pod koniec gotowania przygotowujemy makaron ryżowy i kroimy w plastry zamrożoną polędwicę. Plastry mięsa przed podaniem powinny mieć już temperaturę pokojową.
Zanim bulion będzie gotowy przygotowujemy resztę dodatków: siekamy szczypiorek i tajską bazylię, kroimy orzeszki, odsączamy kiełki fasoli mung i przelewamy je wodą, kroimy w plastry limonkę.
Z gotowego bulionu wyciągamy szponder i wszystko co łatwo wyłowić ;)  Cały buliony przefiltrowujemy przez gazę, żeby uzyskać klarowny rosół.
Do miseczek wkładamy wszystkie dodatki, na samej górze układamy surowe plastry polędwicy i zalewamy wrzącym bulionem, polędwica się w nim ugotuje.

Mniam!











środa, 16 marca 2016

wariacja na temat vichyssoise


Z krewetką tempurze,  z wędzonym halibutem lub zwyczajnie ze szczypiorkiem.
O przepraszam, ani przez chwilę nie jest zwyczajnie ;)

Świętowanie, to słowo określa ją idealnie.







400 g porów
400 g ziemniaków
200 ml śmietany 36%
pęczek szczypiorku (albo inne dodatki: kawałek wędzonego halibuta, krewetka w tempurze lub smażona na maśle z czosnkiem itp)
1,5 l  bulionu drobiowego (udka z kurcazaka bez skóry, włoszczyzna, sól, pieprz) lub woda
łyżka masła
sól



Przygotowujemy bulion, czyli po prawdzie - gotujemy rosół. Wegetarianie leją wodą ;) Choć jestem entuzjastką zup na wodzie, to tu warto zrobić bulion. Po ugotowaniu wyciągamy warzywa i mięso.

Na maśle podsmażamy pokrojonego pora. Jak zmięknie dodajemy pokrojone w kostkę ziemniaki i zalewamy bulionem. gotujemy około 20 minut. Solimy jeśli trzeba.  Studzimy, do temperatury pokojowej. Miksujemy na gładka masę. Dodajemy ubitą na sztywno śmietanę i łyżką delikatnie mieszamy.  Zupy się już nie podgrzewa, bo to chłodnik, ale nietypowy, bo nie trzymamy go w lodówce.
Siekamy szczypiorek i posypujemy nim zupę przelaną do małych miseczek.  Jeśli zdecydowaliście się na halibuta albo krewetki, to zastępujecie nimi szczypiorek.  Ważne , żeby podawać zupę w małych porcjach, jest sycąca. A grzechem byłoby się nią zmęczyć ;)
Smacznego!

wtorek, 1 marca 2016

z czarnej fasoli z czekoladą, miętą i chili


Ta zupa jeńców nie bierze.
Chcesz iść na skróty, wybierz inny przepis ;)







250 g czarnej fasoli, suchej
10 g gorzkiej czekolady 70% cocoa
papryczka chili
garść świeżej mięty
cebula
2 ząbki czosnku
łyżeczka masła
sól


Fasolę zalewamy wodą i zostawiamy na noc. W tym przepisie nie ma kompromisów ;) Nie da się zastąpić esencjonalnego wywaru w czarnej fasoli, fasolą z puszki.

Zalewamy fasole świeżą wodą, tyle, żeby ją przykryła, i gotujemy na wolnym ogniu. Nie solimy, bo to dodatkowo wydłuży czas gotowania fasoli, która i tak gotuje się długo, nawet do 5 godzin.
Na osobnym rondlu podsmażamy na maśle posiekaną cebulę i czosnek. I dodajemy do gotującej się fasoli. Co jakiś sprawdzamy ,czy nie trzeba uzupełnić wody.
Zupa jest gotowa kiedy fasola zacznie się rozpadać , a konsystencja  zrobi się aksamitna. Wtedy doprawiamy solą i wrzucamy przeciętą wzdłuż papryczkę chili pozbawioną pestek. I gotujemy jeszcze przez chwilkę, żeby nabrała pikantności. Na końcu wrzucamy czekoladę i mieszamy.
Nalewamy do miseczek i posypujemy posiekaną świeżą mięta.
Smacznego :)








poniedziałek, 22 lutego 2016

atak pietruszki


Uwielbiam tę nać!
Nie wiem , czy cokolwiek "innego zielonego" może się z nią równać.
Czas wyrazić to uczucie w zupie ;)





4 pęczki natki pietruszki
250 g świeżych liści szpinaku
skórka z otartej jednej cytryny
łyżeczka soku z cytryny
3 łyżki startego parmezanu
cebula
ząbek czosnku
łyżka oliwy
sól
pieprz


Na oliwię podsmażamy  posiekaną cebulę i zgnieciony ząbek czosnku. Dodajemy liście szpinaku i grubo pokrojoną pietruszkę: liście i łodygi, ale bez tych najgrubszych. Zalewamy 600 ml wody, zagotowujemy i gotujemy na wolnym ogniu przez 5-10 minut. Miksujemy na gładko i doprawiamy solą i pieprzem. Dodajemy skórkę i sok z cytryny oraz parmezan i mieszamy.
Smakuje skropiona oliwą, zagryzana bagietką :)

środa, 3 lutego 2016

pistacjowa


To z założenia nie jest wegetariańska zupa, ale tak ją otagowałam, bo byłaby to wielka strata dla wegetarian ;)
Powiem krótko, jedna z najlepszych zup jakie ugotowałam!
Na dwa strzały z "Jerozolimy" dwa w dziesiątkę. Lubię tę książkę coraz bardziej.









200 g obranych niesolonych orzechów pistacjowych
1 por (150 g)
4 szalotki
80 ml świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy
łyżka świeżo wyciśniętego soku z cytryny
25 g imbiru świeżego
ćwierć łyżeczki nitek szafranu
1,5 łyżeczki mielonego kuminu
800 ml bulionu drobiowego lub warzywnego ( udko z kurczaka bez skóry + włoszczyzna)
łyżka masła
pół łyżeczki soli
pieprz
kwaśna śmietana


Zaczynamy od ugotowania bulionu. Zazwyczaj przygotowuje go dzień wcześniej, bo tak mi wygodniej. On potrzebuje trochę czasu,  a ja nie zawsze  go aż tyle mam gotując obiad ;)

Szafran zalewamy dwoma łyżkami wody i odstawiamy na 30 minut do zaparzenia.

Zabieramy się za orzeszki. Zalewamy je gorącą wodą, po minucie wyciągamy i ściągamy skórkę. To trochę trwa ;) Kiedy zaczniecie się zbliżać do końca włączcie piekarnik i nagrzejcie do 180 stopni ( a jeśli z termoobiegiem to 160). Obrane pistacje  wrzucamy na blachę i pieczemy przez 8 minut.

W garnku podsmażamy na maśle posiekany por i szalotki razem z imbirem, kuminem, solą i odrobiną pieprzu przez 10 minut często mieszając.
Zalewamy to bulionem i połową szafranowego naparu. Gotujemy przez 20 minut na wolnym ogniu.

Połowę zupy odlewamy do osobnego naczynia, miksujemy z pistacjami na gładka masę i wlewamy z z powrotem do zupy. Przed zmiksowaniem nie zapomnijcie odłożyć łyżki uprażonych pistacji, grubo posiekaną ozdobią zupę.
Do zupy dodajemy sok z pomarańczy i cytryny. Mieszamy.

Smakuję z łyżeczką kwaśnej śmietany, pokruszonymi pistacjami i skropiona naparem z szafranu.





czwartek, 21 stycznia 2016

recyklingowa pasta

Gotuję zupy na wodzie. Ci, którzy ich próbują, często nie dowierzają. "Serio, nie ma tam kotki? Nigdy nie wiem czy to jest komplement ;) Odpowiadam: "Gorzej, nie ma tam wywaru, sama woda" :)
Aromat i smak nadają dobrej jakości składniki, przyprawy i świeże zioła. Thats's all.

Są jednak takie egzemplarze, których sednem jest dobry bulion. I nie da się inaczej. Tak mają wszystkie rosoły świata. 


I czasem pada pytanie: co zrobić z jarzynami z wywaru?



zimne jarzyny z wywaru: marchewki, pietruszki,korzeń selera itp (odrzucamy warzywa, które mają dużo wody albo łykowate włókna: cebula, por, seler naciowy)
ser feta ilość wg upodobań smakowych  pól lub cała kostka
zielenina jaką lubicie, cały pęczek , ja dałam pietruszkę
świeżo zmielony pieprz

Schłodzone warzywa bledujemy, na niskich obrotach (chodzi tylko o to, żeby je rozdrobnić, a nie zrobić z nich "pakę"). Przekładamy je do miseczki, dodajemy rozdrobniony ser i posiekaną zieleninę. Widelcem gnieciemy pastę. Nałożoną na grzankę pastę posypujemy świeżo zmielonym pieprzem.







wtorek, 19 stycznia 2016

serowa z tymiankiem

Zostaje tylko schłodzić wino i zaprosić znajomych :) 








200 g Grana Padano 
200 g Cheddar  (można wybrać inne twarde sery)
200 ml mleka
kilka gałązek tymianku 
3 łyżki mąki pszennej
50 g masła
dwa ząbki czosnku
pieprz
szczypta gałki muszkatołowa
dodatki: białe wytrawne lub półwytrawne wino, bagietka 



Zaczynamy od przygotowania sosu beszamelowego. W osobnym rondlu roztapiamy masło, dodajemy 3 łyżki mąki i mieszamy. Dolewamy mleko i gotujemy cały czas mieszając, aż do zgęstnienia sosu.
Na odrobinie masła  podsmażamy w garnku czosnek, pilnując żeby go nie spalić. Dodajemy przygotowany wcześniej sos beszamelowy. Dolewamy 700 ml wody i na kilka minut zostawiamy na małym ogniu, mieszając co jakiś czas. Dodajemy starte sery. Gotujemy 10 minut, często mieszając, bo zupa szybko przywiera do dna garnka.  Przyprawiamy pieprzem i gałką muszkatołową. Można delikatnie zmiksować zupę, wtedy konsystencja jest bardziej gładka.
Jeśli  chcecie, żeby zupa przypominała bardziej krem, czy nawet sos, możecie dodatkowo zagęścić ją zasmażką zrobioną na maśle. 
Zupę posypujemy świeżym tymiankiem. Smakuje z bagietką i białym winem :) 


czwartek, 14 stycznia 2016

zupa z Jerozolimy


Pikantna zupa z freekeh i pulpetami. Tak nazwali ją Ottolenghi i Tamimi, autorzy "Jerozolimy", książki, która mnie zauroczyła.
A zupa?
Przysięgam, jest wyśmienita! 






freekeh, zielona pszenica 150g
duża cebula
3 ząbki czosnku
2 marchewki
łodyga selera naciowego
400 g pomidorów ( mogą być z puszki razem z zalewą)
40 g koncentratu pomidorowego 
oliwa
laska cynamonu
łyżka cukru
dwie łyżeczki soli
pół łyżeczki pieprzu
cytryna pokrojona w cząstki
dwie łyżki posiekanej kolendry 
bulion drobiowy (1 litr), mój: 4 podudzia z kurczaka (bez skóry), 4 marchewki, 3 pietruszki, cebula, por, kawałek selera, sól i pieprz)
1 łyżka mieszanki przypraw baharat ( kupna lub hand made, przepis poniżej) 

baharat 
1 łyżeczka ziaren czarnego pieprzu
1 łyżeczka nasion kolendry
mała laska cynamonu połamana na kawałki
pół łyżeczki całych goździków
pół łyżeczki mielonego ziela angielskiego
2 łyżeczki nasion kuminu
1 łyżeczka strączków kardamonu
pół łyżeczki gałki muszkatołowej

pulpety
500 g mielonej wołowiny (autor daje wybór, może być jagnięcina lub kombinacja obu) 
mała cebula
pęczek natki pietruszki
pół łyżeczki mielonego ziela angielskiego
ćwierć łyżeczki mielonego cynamonu
pół łyżeczki soli
ćwierć łyżeczki pieprzu
3 łyżki mąki pszennej
oliwa

Zaczynamy od przygotowania bulionu. Warzywa i podudzia zalewamy wodą, gotujemy i przyprawiamy. Im dłużej gotujemy tym jest bardziej smaczny i aromatyczny. Ja przygotowałam go dzień wcześniej wieczorem, bez pośpiechu. "Bulkał" na ogniu prawie trzy godziny.  
W tym czasie możemy przygotować baharat. Wszystkie przyprawy wkładamy do młynka lub moździeża i mielimy na drobny proszek. 

Przygotowujemy pulpety. Mięso łączymy z  przyprawami i posiekaną cebulą oraz natką pietruszki. Mieszamy i formujemy kulki o wielkości piłeczki pingpongowej, obtaczamy je w mące i podsmażamy na oliwie na średnim ogniu przez kilka minut, aż nabiorą złotobrązowego koloru i odstawiamy na bok.

W garnku podsmażamy na oliwie  posiekaną cebulę i zgnieciony  w prasce czosnek. Dodajemy pokrojoną w kostkę marchewkę i seler naciowy, smażymy jeszcze dwie minuty. Dorzucamy pomidory, koncentrat i wszystkie przyprawy, mieszamy i kolejną minutę smażymy. Wrzucamy freekeh i po dwóch minutach zalewamy całość bulionem i 800 ml wody i wkładamy pulpety. Zagotowujemy i na bardzo wolnym ogniu gotujemy do 45 minut. 
Podajemy z posiekaną kolendrą i cząstkami cytryny. 







poniedziałek, 14 grudnia 2015

zakwas z buraków


Zakwas prosty jak barszcz ;)
Mój pierwszy. I już nie wyobrażam sobie, że mogłoby go nie być.





1,5 kg buraków
dwie łyżki soli
dwie szczypty kminku
3 lub 4 liście laurowe
5 lub 6 nasion ziela angielskiego
5 ząbków czosnku


Przygotowujemy duży słoik lub naczynie kamionkowe.
Buraki dokładnie myjemy szczoteczką, nie będziemy ich obierać ze skóry. Kroimy w kostkę. Wrzucamy do słoja razem z kminkiem, liśćmi laurowymi i obranym czosnkiem przekrojonym wzdłuż. Zalewamy dwoma litrami posolonej wody (według proporcji: jedna łyżka soli na litr wody).
Zamiast wieczka nakładamy gazę i spinamy gumka recepturką. Zostawiamy w nieprzewiewnym i stosunkowo ciepłym miejscu. Ja trzymam w kuchennej szafce. Zakwas po pięciu, sześciu dniach jest gotowy. Jednak codziennie trzeba go drewnianą łyżką przemieszać i usunąć z powierzchni tworząca się pianę. I to jest bardzo ważne. Jeśli pojawi się plamka pleśni trzeba ją po prostu ściągnąć. Kiedy zakwas jest gotowy, odcedzamy go, przelewamy do butelek, szczelnie zamykamy i wkładamy do lodówki.  Albo od razu gotujemy barszcz ;)

A ukiszone w ten sposób buraki są pyszne, spróbujcie z oliwą, szczypiorkiem i kozim serem ;)

poniedziałek, 9 listopada 2015

pasta fagioli



Przepis długodojrzewający ;)

Dawno temu , w liceum, nauczycielka włoskiego, choć nie uczyłam się nigdy włoskiego, podała nam na lekcji matematyki przepis na pasta fagioli.  W świecie bez Google  to była egzotyka. Zapisałam, ale gdzieś przepadł.
Odnalazł się dziś.




0,5 kg mielonego mięsa wołowego
10 dag boczku wędzonego
cebula
puszka czerwonej fasoli
600 ml przecieru pomidorowego
dwie małe garści makaronu muszelki
pół łyżeczki słodkiej papryki
sól&nbsp
oliwa

Na rozgrzanej oliwie smażymy posiekaną cebulę i pokrojony w kotkę boczek.  Kiedy cebula się zeszkli, dodajemy mięso i przyprawy. Podsmażamy całość.
Do dobrze podsmażonego mięsa ( woda z niego musi wyparować) dolewamy przecier pomidorowy, 200 ml wody i dusimy pod przykryciem co najmniej 20 minut. Na końcu wrzucamy fasolę i makaron. Na bardzo wolnym ogniu gotujemy, aż makaron zmięknie.

wtorek, 27 października 2015

orzechowo - kokosowy krem z dyni



Dynia.  Dla jednych lampion, dla innych niekończące się możliwości kulinarne ;)







>700 g  obranej dyni
2 łyżki mleka kokosowego
1 łyżka masła orzechowego
2 ząbki czosnku
świeży imbir, 1 cm
0,5 łyżeczki pieprzu cayenne
0,5 łyżeczki curry
łyżka oliwy
sól

Jeśli macie mocny robot kuchenny albo thermomix polecam zrobienie własnego masła orzechowego.
Teraz potrzebne są już tylko orzeszki ziemne prażone, niesolone. Rozdrabniamy je tak długo, aż zrobi się z nich masło.
Na oliwie podsmażamy posiekany imbir i zgnieciony czosnek. Trzeba to zrobić na małym ogniu i krótko, żeby czosnek nie zdążył się przypalić.  Dorzucamy pokrojoną w kostkę dynię oraz cayenne i curry. Zalewamy wodą, około  4-5 cm powyżej dyni. Gotujemy na wolnym ogniu do momentu, aż dynia zacznie się rozpadać. Doprawiamy solą.  Zupę miksujemy, dosyć długo, żeby powstała aksamitna konsystencja. Do kremu dodajemy masło orzechowe i mleko kokosowe, mieszamy łyżką i gotowe :)


poniedziałek, 5 października 2015

dynia w kaparowym sosie



Z dedykacją dla tych, którzy nie darzą dyni wielkim uczuciem, mówiąc o niej "mdła",
a nawet gorzej, "nijaka". Spróbujcie ją z kaparowym sosem :) 







mała dynia
jogurt naturalny 180 ml
kapary 60 g
pęczek pietruszki
pieprz
oliwa

Dynię kroimy w kostkę i pieczemy z łyżką oliwy w piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez około 30 minut.  W trakcie pieczenia można przykryć dynię, żeby nie wyschła za bardzo. Nie solę dyni, bo dla mnie kapary wystarczająco solą potrawę.
W tym czasie przygotowujemy sos: jogurt i odsączone kapary blendujemy na gładki krem. 
Kiedy dynia jest miękka i lekko zrumieniona wyciągamy ją z piekarnika i posypujemy ją na blasze posiekaną natką pietruszki i świeżo zmielonym pieprzem.
Przekładamy do miseczek i polewamy sosem.

czwartek, 24 września 2015

genialna zupa z kurek



Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam! 



600 g kurek
cebula
2 łyżka masła
dwie gałązki rozmarynu
sól

Kurki myjemy. I tu szybki i skuteczny sposób na pozbycie się piachu z kurek: suche kurki posypujemy solą ( pół łyżki)), zalewamy wrzątkiem, mieszamy i czekamy kilka minut. Po chwili piasek osiada na dnie, a my zbieramy łyżką cedzakową kurki pływające na powierzchni. 

Roztapiamy łyżkę masła na patelni i podsmażamy posiekaną cebulę. Zeszkloną cebulę przekładamy do garnka. Na tej samej patelni podsmażamy na maśle kurki (w całości) z posiekaną gałązką rozmarynu, solimy. 1/4 podsmażonych kurek odkładamy do miseczki, resztę wrzucamy do garnka, zalewamy litrem wody i gotujemy na wolnym ogniu przez 20 minut. Miksujemy zupę na krem i doprawiamy solą. Do kremu dorzucamy odłożone wcześniej kurki i świeżo posiekaną gałązkę rozmarynu. 
Zajadam się nią bez żadnych dodatków. Smacznego :)